Awatar użytkownika
REAPER
Posty: 57
Rejestracja: 17 gru 2016, 15:52

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

13 maja 2019, 21:00

Dzisiaj do 24 dostarczę swoje opowiadanie.
Obrazek

Awatar użytkownika
REAPER
Posty: 57
Rejestracja: 17 gru 2016, 15:52

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

13 maja 2019, 23:47

Przygoda pt.:"Smocza Dolina".

Znowu tu wracam, po tylu latach, po tylu przygodach, po tylu bitwach, w których wraz z moimi podopiecznymi ulaliśmy litry krwi, potu i łez. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, prawda?

Oto jest, brama "Przedwiecznego smoka". Potężna mosiężna budowla zbudowana z łusek smoków, służąca jako archaiczne arcydzieło przedwiecznych trenerów, bohaterów zamierzchłych czasów, którzy uważani są za prekursorów trenowania pokemonów-smoków. Jednak posiada jeszcze jedną funkcję, każdy kto podchodzi pod nią, w upływie jednej sekundy zaczyna odczuwać grozę i respekt. Dochodzi do wniosku, że każdy może tędy przejść lecz wejść i wrócić z doliny smoków mogą tylko najlepsi.

Tutaj pojawiam się ja trener, który zdołał stamtąd wrócić. Osławiony na cały świat poskromiciel pokemonów smoków- REAPER992, no... byłoby pięknie, gdyby chociaż połowa z tego byłaby prawdą...

Prawda jest taka, że moim największym osiągnięciem było poskromienie szalonego smoka na północy, który akurat postanowił niszczyć i przeszkadzać w spokojnym życiu tamtejszych mieszkańców. Teraz jest moim podopiecznym- niepowstrzymany, silny i potężny Kyurem! Na początku trudne w ogóle było podejście do niego. Jednak robimy postępy w naszych relacjach, teraz przynajmniej nie próbuje mnie zabić, kiedy go dotknę...

Oprócz tego zdarzenia miałem kilka poważniejszych spraw z Rayquaz'om na południu. Niestety przerośnięty Ekans dalej jest poza moim zasięgiem. Ukrywa się w chmurach, czeka na swój czas by zagarnąć i przejąć obszar, który sobie upodobał. Również czekam, czekam aż zejdzie stamtąd i znajdzie się w moim pokeball'u... Ach marzenia.

No cóż, nie będziemy rozprawiać o moich przygodach w nieskończoność, wróćmy do czasów kiedy byłem małym szkrabem i zaczynałem dopiero swój trening. Kiedy 10 lat temu jako dziesięciolatek nie znając zagrożenia, przekroczyłem próg tej doliny i poznałem mojego najlepszego przyjaciela.
Dziesięć lat temu wraz z początkiem zimy postanowiłem, że zakończę najgorszy jak dotychczas okres swojego życia, uciekłem z państwowej szkoły trenerskiej. Treningi do utraty sił, rygorystyczne zasady i brak jakiejkolwiek wolności nie były dla mnie. Od codziennej rutyny ratowało mnie tylko wpatrywanie się w niebo przez małe okienko w swoim pokoju, był to mój skrawek nieba, skrawek wolności. Postanowiłem że za wszelką cenę spojrzę na nie jako wolny człowiek.

Następny dzień zaczął się jak każdy, śniadanie potem praca i treningi. Jednak popołudnie, magiczne dzisiejsze popołudnie miało zostać pierwszym na wolności, o 14:00 dostarczony będzie tower i wyposażenie do magazynu placówki. Przyjmujący towar był moim znajomym, który wisiał mi przysługę. Więc po rozładowaniu wozów pomógł mi schować się w jednym z nich. Pierwszy etap przeszedł bez komplikacji, teraz jedynie muszę ukrywać się, aż wóz nie minie granicy tamtejszego miasta.

Po przekroczeniu ostatniego punktu kontrolnego odczekałem 10 minut i wyskoczyłem z wozu. Pierwszym na co spojrzałem było niebo, byłem wolny. Wpatrywałem się w nie przez przynajmniej pół godziny, po czym zapytałem się i co teraz? Plan obejmował wydostanie się z placówki, teraz muszę jakoś przetrwać. Wtedy nie rozmyślałem nad tym, dlaczego wszystko poszło tak łatwo i zaledwie w 2 godziny wydostałem się na wolność, prawda miała mnie uderzyć potem by uzmysłowić mi, jak trudną ścieżkę obrałem.

Zacząłem iść wzdłuż ścieżki, szedłem, szedłem i szedłem. Nic i nikogo nie spotkałem przez ponad około 10 kilometrów. Dlaczego tutaj nikt nie mieszka? Dlaczego wszystko w moim polu widzenia to dzikie tereny? Ile zostało do następnego miasta? I cały czas z tyłu mojej głowy rodziło się pytanie i co teraz? Nie ważne jak bardzo się wypierałem tego faktu, zostałem sam na dzikim terenie. W placówce nie mówili nic nam o świecie zewnętrznym. Każdy bał się nieznanego, może mieli rację... Może mogłem po prostu zostać i wieść życie pod rozkazami dorosłych? Odpowiedziałem sobie na to pytanie, tak samo szybko jak je zadałem. Otóż nie! Przetrwam! Przetrwam i obrócę moją słabość w siłę, tak sobie powtarzałem ale prawdą jest że nie wiem co robić. To była prawda, prawda która uderzyła mnie w twarz i przygniotła mnie swoim realistycznym, brutalnym słowem "życie". W placówce mimo zasad i wycieńczających treningów miałem przynajmniej zapewnione wyżywienie. Przeszedłem kolejne 5 kilometrów i dalej nic. Po kolejnych kilometrach przestałem, w ogóle zwracać uwagi ile przeszedłem.

W pewnym momencie usłyszałem nadjeżdżający z tyłu pojazd, pewnie patrol wysłany by mnie dopaść. Wskoczyłem w mgnieniu oka do rowu po prawej strony. Kiedy przejeżdżał nade mną, wstrzymałem powietrze i modliłem się, by po prostu przejechał. Z lewej strony coś zwróciło moją uwagę jakby wielka brama. Wychyliłem się, by dojrzeć więcej szczegółów. Nagle kierowca zatrzymał pojazd i zaczął krzyczeć "Zatrzymaj się! Zatrzymaj się! Złapiemy cię i tak!", wyszedł wraz z dwoma innymi. Zacząłem uciekać ile sił w nogach. Wskoczyłem w krzaki, chaszcze, zarośla nieważne były obrażenia, w mojej głowie pojawiła się jedna myśl "uciekaj". Za kierunek ucieczki obrałem jedyną budowlę w moim polu widzenia ów brama. Kiedy do niej dobiegłem, odwróciłem się na chwilę, ku mojemu zdziwieniu patrol przestał mnie gonić. Ponownie odwracając się w drugą stronę, przede mną ukazał się wielki Noivern, stał przede mną, uważnie mnie obserwując, nie spuszczając ze mnie oka.

Co mam zrobić? Uciekać? W którą stronę? Lewą? Prawą? Do tyłu? Nie tam jest patrol. Dalej tam są? Boję odwrócić się do Noivern'a plecami. Co mam zrobić? W pewnym momencie słyszę "Noivern! Wracaj do pokeball'a!" i w jednej sekundzie pokemon zniknął,a przede mną ukazał się trener ubrany głównie w czerń i niebieskie odcienie, wtedy wyglądał dla mnie naprawdę majestatycznie. Po chwili odezwał się pierwszy.

- Kim jesteś?
- Ja? Mój nick to REAPER992
- Rozumiem jestem Sene, nie wiem co Cię sprowadza do tej doliny ale masz szczęście, że akurat miałem sprawę do załatwienia przy bramie. Inaczej zostałbyś pożarty przez inne pokemony.

Nie miałem pojęcia co powiedzieć i jedyne co z siebie wykrztusiłem to proste "dziękuję"
Był moim rówieśnikiem, jednak jego wiedza i pokemony, które posiadał były na innym poziomie. Musiał wychowywać się w tej dolinie, pełnej dzikich pokemonów. Przedstawiłem mu moją i historię, po krótkiej chwili postanowił mnie zabrać do siebie. Jego chatka była ukryta w koronach drzew. Przykryta liśćmi i pnączami. W środku warunki były spartańskie ale lepsze to niż państwowa placówka.

W końcu mogłem spokojnie usiąść i odsapnąć. Sene poczęstował mnie posiłkiem stworzonym z tutejszych roślin. Od słowa do słowa wywiązała się rozmowa, która trwała aż do białego rana. Pozwolił mi zostać u niego, ile dusza zapragnie, cieszył się że w końcu będzie miał z kim porozmawiać. Postanowiłem że nauczę się wszystkiego, co mogę i złapię w tej dzikiej krainie swoje pokemony.

Tak właśnie rozpoczęła się moja przygoda z pokemonami. Poznałem Sene mojego oddanego przyjaciela. Dzisiaj po tylu latach wracam do niego, powspominać stare czasy. Cóż pora ruszać i przekroczyć próg tej magicznej, dzikiej doliny czyż nie?

KONIEC
- około 1050 słów
Obrazek

Awatar użytkownika
Serpend
Posty: 807
Rejestracja: 03 lis 2013, 14:25

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

13 maja 2019, 23:57

Na imię mi Kuba, tego roku kończę liceum. Życie moje od zawsze prozaiczne, przepełnione rutyną, bez chwili na odetchnienie od całego porządku ludzkiej egzystencji. Oparte na realizacji wytyczonego celu, w nastawieniu, iż wymarzone studia wprowadzą nieco dynamiki w ową doczesność.

Było zimowe popołudnie. Wracałem właśnie ze szkoły, prowadząc samochód, jednocześnie przypominając prawa Kirchhoffa, które przed chwilą przekazał mi jeden z profesorów. Zapowiadał się kolejny monotonny dzień poświęcony edukacji celem zaliczenia sprawdzianów, mimo że przerabiany materiał nijak wiążę się z moją przyszłą pracą. Jechałem autostradą, aż nagle wpadłem w poślizg, tracąc możliwość kierowania pojazdem. Sunąłem się bezwładnie po jezdni pokrytej gołoledzią. Przy tej prędkości wypadek mógłby wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Chaos w głowie, wszelakie myśli:
rozbiję się, co teraz, nie chcę umierać, ani zostać kaleką.
Szczęście w nieszczęściu zderzyłem się z barierkami przydrogowymi. Odrzut był na tyle silny, że uderzyłem głową w kierownicę. Ogromny ból, chociaż najgorsze były mroczki przed oczami. Wzrok zanikał, czułem, iż tracę przytomność…

- Czy jestem w Krakowie? – zapytałem dziwnie ubranego przechodnia.
- Krakowie? Znajdujesz się w Pallet Town w regionie Kanto głupku – odpowiedział niegrzecznie nieznajomy.

Poszedłem dalej, zastanawiając się jak wrócić do domu, gdyż o takim mieście - w jakim się obecnie znajduję - nigdy nie słyszałem. Ludzie byli specyficznie ubrani, ponadto nad każdą osobą widoczny był napis, to jak nick w grach komputerowych, w które niegdyś zwykłem grać. Spojrzałem się w górę i również takowy posiadałem. Nad moją głową widniał nickname „Serpend”. Kontynuowałem spacer. Wędrówce towarzyszyły przygnębiające myśli, smutek, jakiego nigdy nie odczuwałem, powiązany z świadomością, iż jestem zagubiony. W końcu podszedł do mnie chłopak.

- A Ty jakie masz pokemony, zobacz na mojego nowego „maczopa” – rzekł chłopiec.
„Maczop” był czymś porównywalnym do zwierzaka. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Zastanawiałem się czy nie trafiłem przypadkiem do innej galaktyki.
- Nie mam żadnych pokemonów, czym one są? – zapytałem.
- Taki stary, a nie ma pokemonów, idź do profesora Oak’a – powiedział, śmiejąc się jednocześnie.

Ruszyłem dalej, przechadzając się po tutejszym chodniku napotkałem budynek z tabliczką „Laboratorium Prof. Oak’a”. Wstąpiłem do niego.
Wewnątrz spostrzegłem jednak młodego chłopca o brunatnych włosach, w okularach, ubranego w biały kitel laboratoryjny, niczym nieprzypominającego przychodzącego na myśl stereotypowego wizerunku profesora. Nad nim widniał napis „Mark”.

- Dzień dobry, czy zastanę profesora Oak’a– zapytałem.
- Witaj, jestem Mark – asystent profesora, którego to nie będzie dłuższy czas, odpowiem na Twoje pytania – odrzekł.
- Nie mam pojęcia gdzie jestem, ostatnie wspomnienia to wypadek samochodowy, później znalazłem się tutaj – opowiedziałem nieco płaczliwym tonem, będąc mocno przejętym zaistniałą sytuacją.
- Tak, słyszałem już o takim zdarzeniu swego czasu, jednak osoba ta pozostała w świecie pixelmon, najpewniej nie ma powrotu. Wytłumaczę Ci reguły rządzące tym miejscem - odparł asystent Mark.

Dowiedziałem się, iż jakimś przypadkiem znalazłem się w krainie pixelmon, w której wartość osoby wyznacza siła jego pokemonów – stworzeń zdolnych do walki. Ludzie skłonni są rozmawiać jedynie z szanowanymi trenerami, względem tych nieznaczących wyrażają pogardę. Pogodzony z nieuchronnym losem postanowiłem zaangażować się w tutejsze życie. Asystent był pierwszą naprawdę sympatyczną osobą. Wytłumaczył mi mechanikę walk, wręczył potrzebne przedmioty, a nawet zadeklarował się, iż razem wyruszymy w podróż. Na końcu otrzymałem pierwszego pokemona. Stworzenie to przypominało żółwia, było bardzo ruchliwe. Jego nazwa gatunkowa, o ile jest to poprawne stwierdzenie w tym świecie, to Squirtle. Pierwszy raz na mojej twarzy rysował się uśmiech. Nastawienie zmieniło się. Powiedziałem: „ Ruszajmy więc, niech rozpocznie się nowy rozdział!”.

- Uważaj! – krzyknął Mark, przy tym popychając mnie.
Uchronił mnie tym samym przed szarżą zdziczałego Taurosa.
- Magnemite wykonaj Thunder Wave! – wykrzyczał, wydając polecenie swojemu pokemonowi.

Tauros stracił impet, jednak wciąż napierał. Nie dawał za wygraną, mimo paraliżu. Mark niczym toreador robił uniki. W końcu byk padł na ziemię, niezdolny do poruszania się. Wszystko wyglądało jak hiszpańska korrida! Finalnie Mark puknął Taurosa pokeballem - pokemon złapany.

- Ruszajmy dalej, do Lavender Town już niedaleko – powiedział.
Wyglądał jakby całe zdarzenie nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Mimo, iż dla mnie było to niebywałe.

Podróżując spędziliśmy razem dużo czasu. Asystent profesora Oak’a nie był zwyczajną osobą, to wyjątkowo wartościowy człowiek. W zasadzie mogę nazwać go moim pierwszym przyjacielem, gdyż zawsze byłem zamkniętym w sobie indywidualistą, introwertykiem oddanym nauce, nieszukającym kontaktu z ludźmi, których nie rozumiałem. Jego zaś cechowała charyzma, miał wielu znajomych, którym mnie przedstawił. A to dość elitarne grono, jednak wszyscy akceptowali moją osobę, mimo mego braku doświadczenia. Jestem w szoku, iż udało mi się poznać kogoś takiego.

Dotarliśmy do Lavender Town. Klimat tego miejsca przytłaczał - mgła, a na dodatek wieża cmentarna, do której rzecz jasna musieliśmy się udać, bowiem słyszeliśmy pogłoski, iż na najwyższym piętrze zamieszkuje Shiny Haunter.
Mimo zmęczenia bezzwłocznie ruszyliśmy od razu właśnie tam. Już na wejściu ostrzeżenie „wchodzisz na własną odpowiedzialność, zjawiska paranormalne”. U progu czułem się niczym bohater horroru Stephena Kinga. Kroczyliśmy dalej po schodach pnących się okrężnie ku górze, w ręce trzymając pochodnie. Serce biło szybciej, przedmioty ruszały się, słychać było śmiechy. Mark uspokajał mnie, mówiąc, iż to działalność tutejszych Gastly’ch, które z natury uwielbiają straszyć ludzi, czerpiąc z tego niebywałą frajdę. W pewnym momencie pochodnia zgasła, to stało się nagle.

- Mark, nie widzę Cię, gdzie jesteś? – zapytałem.

Ponowiłem pytanie, lecz nikt nie odpowiedział. Serce podeszło mi do gardła, byłem już prawie na ostatnim piętrze, zupełnie sam, nawet schodzić się bałem. Zaparłem się, mimo wszystko szedłem w mroku ku górze. Ostatni schodek, spostrzegłem światło.
Na samej górze oświetlone pomieszczenie. To co zobaczyłem, zupełnie mnie zaskoczyło.
Pochodnie, czerwony dywan, ołtarz, a na nim..

..Mark.

Na jego nogach lśniły karmazynowe trzewiki, przepasany był szkarłatną szatą. Wyglądał jak bóstwo.

- To koniec naszej przygody, a zarazem początek Twojej. Od początku wiedziałem kim jesteś, wiem także kim się staniesz - trenerem, który zdobędzie najpotężniejszą drużynę pokemonów, zostanie championem regionu Kanto i posiądzie Mewtwo. Pixelmon pamiętaj. Podaj mi dłoń, dokonaj swego przeznaczenia..

W tym momencie wszystko zniknęło. Obudziłem się w szpitalnej sali, u boku rodziców, a trafiłem tu ze względu na wstrząs mózgu spowodowany na skutek wypadku samochodowego. Świadomość rozegranych wydarzeń pozostała. Jednak to wszystko nie było snem. Po powrocie do domu włączyłem komputer, odszukałem pixelmon.pl i ponownie poczułem tę aurę, która towarzyszyła mi podczas ostatnich wydarzeń mojej przygody. Wszystko nabrało sensu.
Mark zawsze pozostanie w mej pamięci, jako bliska memu sercu postać, jedyny przyjaciel którego miałem. Liczę, że jeszcze się spotkamy, a czy dopełnię mojego przeznaczenia? Nie wiadomo..
Ostatnio zmieniony 14 maja 2019, 06:35 przez Serpend, łącznie zmieniany 1 raz.
Current: gen7ou 1600 Elo

Obrazek

Awatar użytkownika
Negris
Posty: 123
Rejestracja: 03 paź 2014, 23:11
Lokalizacja: Dalekooo :3

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 03:49

Dzisiaj do godziny 16 powinny pojawić się wyniki ^.^!
Gracz od 2013r.
Była Liderka sali Electric 7.04.15r-28.02.16r.
Była Liderka sali Electric 12.05.19r-20.07.19r.
Była liderka sali Normal.
Defeat Dark ok 2015r.
Burmek PC2 ;)
Opka/Questy/Prezki? Zapraszam pw ^_^
~Pozdrawiam Negris/Chazzy_Y

Awatar użytkownika
Sylwia310444
Posty: 216
Rejestracja: 13 gru 2018, 18:46
Lokalizacja: Majowa chmura burzowa a tak na serio to Wawa

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 13:55

Mam pytanko.. Moglibyście dać jakieś nagrody pocieszenia? Bo już widzę że nie wygram a ostatnio bida z ck.. :(
Gram już 9 miechów
górnik od tematów zapomnianych

Awatar użytkownika
Negris
Posty: 123
Rejestracja: 03 paź 2014, 23:11
Lokalizacja: Dalekooo :3

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 17:13

Witam państwa! Nadszedł czas na ogłoszenie wyników, lecz pierw trochę krytyki, oraz wskazówek ^_^!


Liczba wyrazów:
1. 362 - Sylwia
2. 562 - Kamilozo31
3. 256 - TomSon19
4. 757 - Lancelot
5. 1068 - Reaper
6. 1021 - Serpend
7. 782 - Delfina
8. 2089 - Shiro





Liczba Błędów:
1. 14 błędów - Ilość mogła być mniejsza, gdybyś pisała z polskimi znakami.
2. 22 błędy - Głównie chodziło o przecinki, oraz dwa razy napisałeś źle słowo ewoluować :)
3. 16 błędów - To są same przecinki.
4. 33 błędy - Zjadłeś polskie znaki i przecinki. Dwa razy użyłeś "ale", na początku zdania.
5. 18 błędów - Przecinki.
6. 12 błędów - W kilku miejscach niepotrzebny przecinek, a w kilku go zjadłeś. Smaczny był chociaż? ^_^
7. 8 błędów - Zjadłaś 7 przecinków i jedna literówka się wkradła ^_^
8 30 błędów - Jak na takie opowiadanie, to mało, generalnie chodziło o przecinki w zdaniach, poza tym jest gut.




Wytykanie błędów.EXE! (Nie bić mnie!)

1. Sylwia, napisałaś dość krótkie opowiadanie, a co za tym idzie? Masz w nim 14 błędów. Nie mówię, że to dużo, ale ukuło mnie bardzo w oczy, że nie dałaś opisów miejsc, tylko wszystko wymieniłaś po przecinku. Np: ubieram się, układam włosy, zakładam torbę na plecy i idę do szkoły.


2. Kamilozo, twoje opowiadanie jest dłuższe niż Sylwii, ale popełniłeś więcej błędów niż ona. Opowiadanie jest ciekawe i może przykuć uwagę. Dobre opisy, choć opowiadanie średniej długości.


3. TomSon, przecinki są twoją zmorą, czyż nie? Napisałeś najkrótsze opowiadanie, lecz nie popełniłeś największej ilości błędów. Jeśli chodzi o sens opowiadania, mógłbyś napisać godzinę słownie, to zawsze lepiej wygląda, a chyba, nie każdego byś zapytał wprost, czy chce iść z tobą do kogoś. Tutaj na to bym zwróciła głównie uwagę.


4. Lancelot, no Tobie nie będę szczędzić ^^. 33 błędy bolą, popełniłeś ich najwięcej, przykro mi. Psze pana, Dlaczego połknąłeś biedne "ą, ę, ż" itd. Nie używaj też "ale" na początku zdania. Proszę cię, dobiłeś mnie tym totalnie. Lancek, przed "że", stawiamy przecinek! Załamujesz mnie chłopie ;-;. Kiedy twoje pokemony wydają dźwięki, mogłeś to po prostu opisać. Np: Litwick, powiedział swoim cichutkim głosikiem swą nazwę, powodują coś tam coś tam..
Pomijając to, masz dość sporo dialogów, gdzie brakuje więcej opisów terenu, poza tym nie jest źle, gdyż opowiadanie bardzo mnie się podoba.


5. Reaper, opowiadanie na ponad tysiąc słów, świadczy o Twojej kreatywności, co mnie cieszy bardzo, ale znalazły się błędy. Nie ma ich za dużo, ale jednak to są same przecinki nad czym możesz trochę popracować ^^. Jak coś w oczy mnie zakuło słowo ulaliśmy. Proszę Cię, poprawnym stwierdzeniem jest "Przelaliśmy litry krwi i potu".


6. Serpend, kolejne opowiadanie na ponad tysiąc słów. Masz trochę błędów, które dotyczą zjadania i dodawania przecinków w kilku miejscach niepotrzebnie. Nie licząc tych kilku błędów, opowiadanie jest też bardzo ciekawe, a szczególnie rozwaliło mnie stwierdzenie czy to jest Kraków. Inna rzeczywistość bardzo fajnie opisana, poznawanie zwyczajów też.


7. Delfinaaa, masz najmniej błędów! Możesz być z siebie dumna. Jest ich aż 8, co świadczy o staranności. Opowiadanie o poznaniu ludzi z gildii jest bardzo ciekawe jeśli chodzi o treść, więc nie mam w sumie na co zwrócić Ci uwagi ^^.


8. Shiro, pobiłeś rekord rekordów w kreatywności :D. Ponad dwa kafle słów, są wyjątkowe! Szkoła, szkolenie się, rodzinna presja. Bardzo ładnie wkomponowane w to wszystko. Popełniłeś trochę błędów, bo prawie najwięcej, ale na ilość słów, którą napisałeś jest to bardzo dobry wynik. Chodziło głównie tylko o przecinki w zdaniach ;).



Uwaga! Fabularnie wygrywa LANCELOT!
Wyróżnienie za to idzie w łapki Delfiny, która wysłała mi opowiadanie prywatnie!


Po nagrody zgłaszamy się do Denka ^^!

(Żeby nie było, opowiadania były oceniane okiem człowieka, który skończył filologię polską!)
Gracz od 2013r.
Była Liderka sali Electric 7.04.15r-28.02.16r.
Była Liderka sali Electric 12.05.19r-20.07.19r.
Była liderka sali Normal.
Defeat Dark ok 2015r.
Burmek PC2 ;)
Opka/Questy/Prezki? Zapraszam pw ^_^
~Pozdrawiam Negris/Chazzy_Y

Awatar użytkownika
Sylwia310444
Posty: 216
Rejestracja: 13 gru 2018, 18:46
Lokalizacja: Majowa chmura burzowa a tak na serio to Wawa

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 18:21

Nie pobije. Pogryze. Wrr. Mogłam nie pisać opowiadania jako 1 tylko np gdzieś w środku bo byś się nie przyczepił do takiej ilości wrr Pogryze ~ Sylwia
Gram już 9 miechów
górnik od tematów zapomnianych

Awatar użytkownika
MocazPL
Posty: 1279
Rejestracja: 06 mar 2014, 14:33

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 18:41

przyczepiła*
Poza tym czy ktoś ci kazał pisać jako 1, albo dał jakiś limit słów?
LiderSali Fighting od 8.05.2017 do 17.09.2017
LiderSali BFJaskiniaWalk od 15.08.2018 do 14.09.2018
LiderSali Dark od 22.09.2018 do 11.03.2019
LiderSali Rock od 17.03.2019
Helper od 19.01.2019 do 14.08.2019
Mod od 14.08.2019
Członek E4 od 20.01.2019 do 25.06.2019


Awatar użytkownika
Sylwia310444
Posty: 216
Rejestracja: 13 gru 2018, 18:46
Lokalizacja: Majowa chmura burzowa a tak na serio to Wawa

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

14 maja 2019, 21:20

Nie, ale czy ja powiedziałam kogo pogryze i za co? Wyraziłam swoją własną opinię i złość na samą siebie w poście... Tyle~Sylwia. Czy ona powiedziała że jest zła na kogoś? Nie!! Oraz wszystko pisała na telefonie więc nie dziwię się że krótkie. ~Licia NIE POGRYSC MNIE POST PISAŁA LICIA KTÓRA USŁYSZAŁA JAK KRZYCZĘ DO KOL PRZEZ TELEFON
Gram już 9 miechów
górnik od tematów zapomnianych

denek
Administrator
Posty: 7837
Rejestracja: 23 cze 2013, 21:25

Re: Jestem w szoku, że udało mi się Ciebie poznać!

15 maja 2019, 22:16

Dzięki za konkurs i (w co nie wierzyłem) fajne opowiadania.
Czas na nagrody :
Lancelot - Pokemon nielegendarny z naturka i abilitką do PC + obręcz Hoopy + 200 pkt. do SMS SHOP
Wyróżnienie dla Delfinki : 3 x dowolny TM + 100 pkt. do SMS SHOP

Pkt. dodałem - po itemki zapraszam w grze.
Obrazek

Wróć do „Konkursy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości